krople z doliny waipi'o / rośliny

Pracowałam miesiąc w Dolinie Waipi’o uprawiając roślinę taro. To było poletko umiejscowione na samym końcu ogrodu Kevina. Rytm pracy wyznaczała przyroda. Pierwszego dnia po przyjeździe trzeba było doprowadzić wodę do basenów z taro. Polegało to na uszczelnieniu tamy w górze rzeki, blisko już wodospadu. Zatem woda była rwąca. Rytm dnia zależał od warunków pogodowych. Podczas śniadania z widokiem na szumiące wody Hi’ilawe zapadała decyzja o planie dnia. Decydowała o tym oczywiście aura. Czy zacinający deszcz zachęcał do sadzenia czy siedzenia na tarasie – lanai? Czy słońce idące po nieboskłonie będzie łaskawe dla skóry czy spiecze na rumiano? Tak mijały tygodnie. W domu nie było bieżącej wody, prądu i zasięgu. Po raz pierwszy w życiu usłyszałam o czym szepcze ziemia.
Każdy egzemplarz jest unikalny. Chcesz zamówić ten model? Sprawdź jego dostępność. Mogę wykonać podobny.
